"Po stracie Jaremy myślałam, że wyląduję w szpitalu psychiatrycznym z załamaniem nerwowym. Nie mogłam uwierzyć, że mojego przyjaciela już ze mną nie ma" – po 11 latach od straty psa opowiada Ewa, która do dziś na wspomnienie tamtego dnia ma łzy w oczach. Cierpienie Ewy i wielu innych właścicieli, którzy pożegnali swoje ukochane zwierzęta, trwa latami i często jest niezrozumiane przez resztę społeczeństwa. Dlaczego żałoba po przyjacielu na czterech łapach ma być „gorsza” od tej po przedstawicielu gatunku ludzkiego? Kto tak powiedział?
Czy serce boli bardziej po stracie psa, niż człowieka? Żałoba, która porusza

