W drugiej turze wyborów parlamentarnych we Francji oczekiwana była rekordowa frekwencja. Tuż po godz. 12 MSW w Paryżu podało, że wyniosła w południe 26,63 proc. Francuski dziennik "Le Figaro" podaje, że z powodu tak wielkiej mobilizacji policja spodziewa się nawet "aktów przemocy" po zakończeniu głosowania. "Brana jest pod uwagę możliwość starć z udziałem aktywistów radykalnej lewicy. W Paryżu zmobilizowano 5 tys., natomiast w całym kraju 30 tys. policjantów" – czytamy.
Wybory we Francji. Frekwencja w południe wyniosła 26,63 proc.

