Lays Laraya nie spodziewała się, że po wylądowaniu w Australii spotka ją niemiła niespodzianka. Blogerka podróżnicza na lotnisku zwróciła uwagę dwóch urzędników. Wbrew pozorom nie chodziło o jej strój, jak myślała początkowo. Mandat, który otrzymała, opiewa na kwotę niemal dwóch tysięcy dolarów australijskich, czyli aż pięciu tysięcy złotych, a wszystko to przez różę, którą otrzymała od załogi samolotu.
Weszła na lotnisko z różą w ręku. Dostała prawie 5 tys. zł grzywny

