W Sopocie, podobnie jak w Zakopanem, po prostu wypadało bywać. W latach 60. i 70. miasto przyciągało tysiące wczasowiczów, którzy szukali w nim wypoczynku i dobrej zabawy. To tu zwykły, szary obywatel ocierał się o wielki świat. Na plaży Grand Hotelu mógł zażywać relaksu w towarzystwie gwiazd polskiej sceny muzycznej i kina. Na brak atrakcji w letniej stolicy Polski nie można było narzekać.
źródło: https://kobieta.interia.pl/podroze/news-sopot-riwiera-prl,nId,5315563

