"Gracze, którzy biorą udział w zawodach, są we czwórkę przy stole. Jest specjalna przesłona, dwójka graczy po jednej stronie, dwójka po drugiej. Jest pokój otwarty, a obok pokój zamknięty, tak, by gracze z jednej drużyny nie mogli się ze sobą komunikować. Część drużyny musi przebywać w oddzielnym pokoju" – tak polski brydżysta Michał Wróbel opisuje finał trwającego sześć dni Turnieju Open (World Transnational Open Teams Championships) w brydżu sportowym, z którego polski zespół "Slow Horses" przywiózł na początku września srebrny medal. Nasz…
„Przy stole brydżowym atmosfera bywa jak na piłkarskim mundialu”

