W nocy z soboty na niedzielę ewakuowano wszystkich mieszkańców rybackiego miasteczka Grindavik na Islandii, do którego dotarła płynąca z wulkanu Grimsvotn lawa. To najpoważniejsze zniszczenia wywołane na Islandii przez wulkan od 1973 roku. Pani premier Katrin Jakobsdottir nazwała 14 stycznie czarnym dniem w historii kraju. "Wszyscy jesteśmy zszokowani całą tą sytuacją. Człowiek nie czuje się bezpiecznie, widząc takie momenty" – mówi na antenie internetowego Radia RMF24 Aleksandra Stanik, pilotka i organizatorka wycieczek po Islandii.
Polka z Islandii o erupcji wulkanu: Można tylko uciekać

