Tłum, ludzie koczujący na podłodze, chaos przy wydawaniu posiłków – tak w ostatnich dniach wyglądał dworzec w Katowicach, gdzie kilka razy dziennie przyjeżdżają pociągi z uchodźcami z Ukrainy. Pomoc w dużym stopniu była możliwa dzięki zaangażowaniu mieszkańców i iwolontariuszy, ale brakowało koordynacji. Są wreszcie próby uporządkowania działań na katowickim dworcu.
