Choć bomby na bloki mieszkalne w Borodziance koło Kijowa na Ukrainie spadły 2 marca, rosyjski żołnierze nie dopuszczali nikogo do zawalonych budynków. Akcja poszukiwawcza mogła ruszyć dopiero, kiedy okupanci opuścili miasto. Do Borodzianki dotarł specjalny wysłannik RMF FM na Ukrainie Mateusz Chłystun. "W tumanach kurzu przerzucanego gruzu stoi kilkadziesiąt osób. Wpatrują się w gruzowisko" – relacjonował na naszej antenie.
„Mieszkali tu sobie i nagle coś przyleciało, a ich nie ma”. Borodzianka w obiektywie RMF FM

