Michał Dworczyk zapowiedział, że zrezygnuje z jazdy samochodem służbowym. To pokłosie zajścia z 10 lipca, kiedy minister spieszył się na obchody miesięcznicy smoleńskiej. Spieszył się tak bardzo, że kierowca wiozący go limuzyną włączył niebieską sygnalizację świetlną. „Zrezygnuje, ponieważ w październiku pożegnamy ten rząd i już nikomu nie będzie przysługiwała limuzyna” – powiedział w rozmowie z dziennikarzami szef klubu KO Borys Budka. „Złapano go raz, a pewnie nie złapano go 100 razy wcześniej” – mówił z kolei poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek.
Limuzyna Dworczyka na sygnale. Komentarze oburzonej opozycji

