Nie było żadnej organizacji, byliśmy zostawieni sami sobie, nasze biuro podróży zamilkło – tak o ucieczce z objętej pożarem miejscowości Kiotari na greckiej wyspie Rodos opowiada nam pani Anita. Grupa turystów przez dziewięć godzin pokonywała kolejne kilometry, uciekając przed żywiołem.
Dramatyczna relacja Polki z Rodos. „Cud, że wyszliśmy z tego cało”

