W ostatnich tygodniach przez Kiszyniów, stolicę Mołdawii, przeszły wielotysięczne protesty. Ich uczestnicy przekonywali, że wychodzą na ulice, by sprzeciwić się wysokim kosztom życia i wciąż rosnącym cenom, m.in. energii. Choć rządzący tym krajem przyznają, że jego obywatele mają powody do niezadowolenia, są jednocześnie przekonani, że tę sytuację próbuje wykorzystać Rosja, która ma destabilizować państwo.
Wicepremier Mołdawii: Nie zboczymy z proeuropejskiego kursu

