"Możliwość stania na dachu Antarktydy jest niezwykłym przeżyciem. Z Polski wyleciałem w pierwszy dzień świąt – 25 grudnia, a na szczycie Mount Vinsona byłem 3 stycznia. Cała akcja górska trwała 6-7 dni. Tyle było wspinaczki, do tego kilka dni podróży na koniec świata, a przygotowania do tego przedsięwzięcia trwały wiele lat" – opowiada w rozmowie z RMF FM podróżnik Michał Leksiński. Kompletuje on szczyty zaliczane do Korony Ziemi. Mount Vinson (4892 m) jest już jego siódmym, a przed nim jeszcze Denali na Alasce i na finał – Mount Everest.
Leksiński po zdobyciu najwyższego szczytu Antarktydy: To coś spektakularnego

