Spalone wraki rosyjskich czołgów – najpierw pojawiły się w Warszawie przez Zamkiem Królewskim, teraz straszą we Wrocławiu. Udają edukacyjną wystawę. Kto wpadł na ten koszmarny pomysł? Komu przyszło do głowy, że lepiej wydać pieniądze na sprowadzenie metalowych trupów, niż na polskiego Bayraktara dla obrońców? Już widzę ojców podczas niedzielnego spaceru, tłumaczących dzieciom, co dzieje się w takim czołgu, gdy uderzy w niego pocisk. Wyobrażam sobie matki pokazujące córkom stopione lufy i zerwane gąsienice. A może by tak zorganizować…
źródło: https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/news-przestalem-liczyc,nId,6156424

