Piątkowy wieczór na dworcu zachodnim w Warszawie. Dziś zdecydowanie przeważa tu język ukraiński Kilkadziesiąt osób oczekuje przyjazdu autobusu. W dłoniach ściskają bilety wydrukowane na białych kartkach A4. Kierunek Ukraina. Jedni chcą być z rodzinami, drudzy dobrowolnie chwycą za broń. Ale każdy z nich za kilkanaście godzin znajdzie się w samym środku piekła.
Rozpacz i wiara – Ukraińcy wracają do piekła

