Nikt nie zmusza ich do pomocy. Nie oczekują też nagród i pochwał. Nie mają w tym żadnego interesu, a też nic na tym materialnego nie zyskują. Mieszkańcy terenów objętych stanem wyjątkowym, bezpośrednio sąsiadujących z granicą polsko-białoruską – przeżywają kryzys migracyjny na własnej skórze. To często jedyna deska ratunku dla rodzin z dziećmi, które z Bliskiego Wschodu przybyły na Białoruś w nadziei, że to początek drogi do lepszej przyszłości. Ta miała przebiegać przez Polskę, ale nie wiedzieli wówczas, że zostali oszukani przez białoruski…
Mieszkanka Białowieży o pomocy migrantom: Sumienie nie pozwala być obojętnym

