Najpierw dostał "łomot" na swoim nowohuckim osiedlu Wandy w latach 90. To był dla niego bodziec, aby to złe, bolesne, własne doświadczenie przełożyć na coś dobrego, wartościowego nie tylko w osobistym sensie, ale w skali całej Nowej Huty.
Od łomotu do przedmiotów … miłości do Nowej Huty. Portret Grzegorza Ziemiańskiego

