Anita Włodarczyk ocenia, że swoją pierwszą próbę z kwalifikacji konkursu olimpijskiego w Tokio – gdy rzucony przez nią młot poszybował na odległość 76,99 m, co dało jej awans do finału – wykonała na mniej więcej… 40 procent możliwości. "Jak zobaczyłam wynik, to było duże zaskoczenie. (…) Skoro z takim luzem zaliczyłam 77 m, to znaczy, że rezerwa jest duża. Na szczęście wiem, jak się zachować" – przyznała po występie. Finał, w którym o medale powalczą Włodarczyk, Joanna Fiodorow i Malwina Kopron, już we wtorek.
Igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Anita Włodarczyk po awansie do finału: To był rzut na 40 procent możliwości

