Na ślub, chrzciny, komunię. Na sylwestra, imieniny i dzień kobiet. Na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Królowa „wielkich wyjść” w PRL była tylko jednak, a na imię jej było trwała ondulacja. Przez długie dekady uznawana za synonim fryzjerskiego kiczu, teraz wraca do łask. Jest to jednak powrót w nowym, odświeżonym wydaniu.
Kiedyś symbol kiczu, dziś przebój salonów. Fryzura z PRL wraca do łask

