– Za tysiąc lat archeolodzy będą badać „małpki”, które dziś turyści porzucają na szlakach – mówi Grzegorz Bryniarski, leśniczy Tatrzańskiego Parku Narodowego znad Morskiego Oka. – Szklane buteleczki często wpadają między smreki i nie jesteśmy w stanie ich znaleźć i zebrać. Słoneczny dzień w sezonie, kiedy na popularnych szlakach są największe tłumy a na parkingach trwa walka o miejsce, nazywamy „rzeźnią” – dodaje leśniczy.
Niepokojące zachowanie w Tatrach. Leśnicy mówią o „rzeźni”

