Co roku przed świętami Bożego Narodzenia w Polsce zaczyna się wielki wyścig. Wyścig po karpia idealnego, czyli smacznego, niezbyt tłustego, zdrowego i oczywiście taniego. Tani owszem bywa, zdrowy – już niekoniecznie, a przetrzymywany w złych warunkach, poraniony, ogłuszony w niewłaściwy sposób, cierpi w milczeniu i nie ma z pełną miłości, radości i współczucia bożonarodzeniową tradycją nic wspólnego. Na wigilijne talerze trafił zresztą niedawno i w dziwnych okolicznościach.
Świąteczne karpie głosu nie mają. Co roku cierpią w milczeniu

