Na wojnę trafił w 2014 roku w wieku 22 lat – po tym, jak zabito na niej jego przyjaciela. Jako jeden z „cyborgów” brał udział w heroicznej obronie lotniska w Doniecku, a potem trafił do rosyjskiej niewoli. Sławik Gawianiec w Popołudniowej rozmowie w RMF FM powrócił do dramatycznych wydarzeń sprzed lat. "Po tym, jak wybuchł terminal, wyciągaliśmy rannych, których udało się odnaleźć w ruinach. Wielu chłopaków było tak głęboko, że nie mogliśmy już w żaden sposób się do nich dostać, mimo że słyszeliśmy, jak krzyczą" – wspominał.
„Podłożyli 3 tony trotylu i nas wysadzili”. Dramatyczne wspomnienia „cyborga” z donieckiego lotniska

